Strona główna menu O mnie menu Teksty menu Dydaktyka menu Mniejszości narodowe menu Rubikon menu News

Spory i konflikty o pomniki i tablice mniejszości niemieckiej
na Śląsku Opolskim – perspektywa socjologiczna.

Ważnym kontekstem tej dyskusji są losy zamku piastowskiego w Opolu. Zamek, stojący na Ostrówku (cypel wyspy Pasieki na Odrze) powstał w XIII wieku. Wcześniej był tu gród założony przez plemię Opolan w VIII w. Pierwszy dokument, w którym wymienia się zamek, pochodzi z 1228 r. Około 1300 roku wybudowano wieżę piastowską. Kolejne pokolenia piastowskich władców budowały i doskonaliły zamek (Zajączkowska 2001). Zamek został rozebrany przez Niemców w 1928 r. Pozostawiono jedynie wieżę piastowską, której zwieńczenie przebudowano (rozebrano namiotowy dach wieży i obniżono ją o 2,5 m, a zwieńczenie wykończono ślepym arkadowaniem; następnie przykryto ją cynkowym stożkiem z niemieckim orłem autorstwa prof. Giesa z Belina). Na tym miejscu wybudowano biurowiec (ukończony w 1934 r.).

 Niemcy głosili, że o rozbiórce zadecydował zły stan techniczny zamku. Tymczasem Polacy twierdzili, że jest to walka ze znakami polskości Śląska. Wielokrotnie przebudowywany, niszczony i odbudowywany zamek od XIX wieku przeżywał renesans. Od 1860 r. zamek stał się ośrodkiem władz rejencji opolskiej (utworzonej w 1816 r.). W latach 1904–1906 zbudowano od strony płd.-zach. dwupiętrowe skrzydło neorenesansowe za 183 tys. marek (Zajączkowska 2001, s. 25–26). Zatem, choć – jak podkreślają historycy i muzealnicy – problem ten jest słabo udokumentowany, to jednak „[...] odczucia mamy tutaj jednoznaczne, że rozebrano go celowo i że był to element propagandowy, czy też element nastawienia władz niemieckich wobec spuścizny polskiej [...]. Mianowicie, zaraz w początkach dwudziestego wieku zamek poddano gruntownej renowacji, a także w początkach dwudziestego wieku dobudowano nowe skrzydło do zamku, skrzydło renesansowe. No więc należy założyć, że w dwudziestym ósmym roku, dwadzieścia lat po takiej rozbudowie, no przecież nie mogło to być w stanie ruiny. Jakoś kłóci się to z poczuciem gospodarności mieszkańców, czy tych, którzy to dobudowywali. Więc na pewno zamek był w dobrym stanie. Zresztą potwierdzeniem słuszności takiej linii myślenia są fotografie właśnie. Zamek [...] jest w przyzwoitym, bardzo dobrym stanie. Nie widać spękań, nie widać jakichś obłupanych tynków. Jest w bardzo dobrym stanie budowlanym. Natomiast dla nas nie ulega wątpliwości że były to czasy tuż po przegranym przez Niemców, przegranym w ich wyobrażeniach, w ich odczuciu plebiscycie, kiedy utracili kawał Śląska na rzecz Polski i że być może chodziło właśnie o zatarcie tego śladu. Opole zostało stolicą regencji. Potrzebne były biurowce, wobec tego zatarcie tego śladu i akurat w tym miejscu wybudowanie nowego gmachu dla władz rządzących tą prowincją...” (podkreśl. – L.M.N.)3. Ponadto na wieść o zburzeniu zamku protestował Związek Polaków w Niemczech i mieszkańcy Opola i okolic. „Wyrok” podpisał nadprezydent rejencji górnośląskiej (Zajączkowska 2001, s. 26).

Pozostawienie wieży nie było motywowane chęcią posiadania dobrego punktu obserwacyjnego, albo tym, że miała ona trudne do zburzenia, sześciometrowe mury. To Friederich Lehmann (wykładowca na Politechnice w Pradze), autor projektu nowego biurowca, uznał, że wieża będzie dobrą osią pionową założenia architektonicznego („Szkoda, że nie ma zamku, no, ale chwała Bogu, że powierzono temu architektowi i że jest to takie, jakie jest” – powiedział muzealnik4).

Po zburzeniu zamku odkryto ślady wcześniejszej osady. Badania wykazały, że zabytki zostały wytworzone przez plemiona słowiańskie. Dlatego niemieckie władze nie nagłaśniały odkrycia, tylko wybudowały – zgodnie z planem – biurowiec. Badania wznowiono dopiero po wojnie, a zakończono je w 1972 r. Biurowiec przetrwał wojnę i stoi do dziś. W latach 1957–1962 przeprowadzono kolejne remonty wieży piastowskiej, budując ostrosłupową iglicę. Umocowano na niej orła piastowskiego, wykonanego przez Mariana Nowaka.

Zniszczenie zamku piastowskiego jest doskonałym przykładem celowego niszczenia domeny symbolicznej Polaków. W tym czasie wszelkie zabytki piastowskie i nazwy z nimi związane traktowano bowiem jako znak polskiej historii tych ziem i niszczono, zmieniano lub rekonstruowano. W tym wypadku zniszczenie zamku piastowskiego – inaczej, niż np. Zamku Królewskiego w Warszawie – wzmacniało wydatnie niemiecką domenę symboliczną.

Czasy międzywojnia to także popularność w Niemczech okultyzmu, który – nie tylko za sprawą Himmlera – wpłynął na symboliczne projekty III Rzeszy. Idee takich ludzi, jak Dietrich Eckart, Karl Maria Wiligut, Erik Jan Hanussen, Mathilde Ludendorff czy Julius Evola (szerzej: Gugenberger 2004) dawali w różnym okresie podstawy do symbolicznej transformacji różnych tradycyjnych miejsc świętych w granicach III Rzeszy. Nazistowski mistycyzm „krwi i ziemi” był o tyle paradoksalny, że nie tylko cechował nowoczesne państwo totalnej mobilizacji, ale również w społecznej praktyce niszczył podstawy wychwalanego i mitologizowanego Heimatu, który już wtedy przekształcał się w utopię coraz bardziej retrospektywną, co doskonale ukazuje powieść Henryka Wańka Finis Silesiae (2003); naziści byli przecież także „socjalistami” łamiącymi uświęcone granice społeczne. Jak zauważył Reinhart Koselleck (2001, s. 14–15): „Z punktu widzenia prawa konstytucyjnego, unifikujące rozporządzenie mówiące o tym, że przede wszystkim jest się Niemcem, a dopiero w drugiej kolejności Prusakiem, Saksończykiem, Bawarczykiem itd., zostało wprowadzone dopiero pod rządami Hitlera, i to nie przy pomocy ustawy, lecz dekretem z 1934 roku”. Przywołując „mistyczne” źródła polityki symbolicznej nazistów nie można zatem zapominać o dynamicznej modernizacji całego społeczeństwa.

Opisane wyżej procesy symboliczne, związane z konstruowaniem i niszczeniem symboli, odsyłają wprost do wizerunku wroga narodu niemieckiego. „Gdy spojrzeć wstecz na mijające stulecie, nasuwa się sarkastyczna myśl: oto Niemcy zawsze, gdy dysponowali wyraźnym wizerunkiem wroga, żeby nie powiedzieć wizerunkiem wroga jako diabła, wpadali w entuzjazm, ilekroć zaś tracili jego obraz – popadali w depresję” (Krockow 2000, s. 25). I choć nakreślenie diabolicznego obrazu wroga i obciążenie go winą za wszelkie niepowodzenia nie wystarczy do wykrzesania trwałego entuzjazmu, to jednak ma poważne skutki dla wspólnoty, jak nas poucza koncepcja kozła ofiarnego. „Wraz z mitem wroga tworzymy politycznie siebie samych – mit wspólnoty sprzysiężonej do walki” – notuje Graf von Krockow (2000, s. 42) ma marginesie analizy Carla Schmitta. Instytucjonalizacja koncepcji wroga jest już zaś podstawą trwałej integracji negatywnej, skutecznej zwłaszcza dla ofensywnych projektów politycznych, czy to skierowanych do wewnątrz („oczyszczenie” Niemiec z Żydów i bolszewików), i na zewnątrz (podbicie odwiecznych wrogów i narodów niższych rasowo)..

3 Rozmówca GRANT 2004–2005 08/K/P/UE.
4 Tenże.


Strona główna|O mnie|News
Teksty: Książki|Artykuły|Recenzje|Wywiady
Dydaktyka: Plany zajęć|Materiały
Mniejszości narodowe: Sporne pomniki niemieckie na Śląsku|Mniejszości narodowe i etniczne w Polsce
Rubikon: Archiwalne numery

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Treść: Lech Nijakowski. Webdesign: Nightday83