Strona główna menu O mnie menu Teksty menu Dydaktyka menu Mniejszości narodowe menu Rubikon menu News

Spory i konflikty o pomniki i tablice mniejszości niemieckiej
na Śląsku Opolskim – perspektywa socjologiczna.

Jedna z rozmówczyń, będąca muzealnikiem, a zatem darząca atencją wszelkie zabytki, oponowała jednak przeciwko mówieniu o celowym niszczeniu dziedzictwa niemieckiego na ziemiach odzyskanych: „To są grubo przesadzone i demonizowane sprawy. Ja muszę powiedzieć, że ja od przełomu ustrojowego walczę z tym jak mogę, ponieważ sama mieszkałam na wsi i pod Górą św. Anny. Jestem mieszkanką Opolszczyzny od 1946 roku i na własne oczy wiem, i widzę, i słyszę…. to są wszystko nieprawdy, albo ćwierć prawdy. [...]. W latach 1946 do 1957 mieszkałam właśnie na wsi opolskiej i nie było tam faktów takich, żeby ktoś tam wchodził do kogoś do domu i niszczył mu rzeczy. Absurdy totalne. [...] Natomiast czy niszczenie, czy celowe, ja muszę powiedzieć, że mam na ten temat własny pogląd. Otóż – ani celowe, ani powszechne. Bo, po pierwsze nigdyśmy nie byli tak dobrze zorganizowani żeby coś robić na komendę i na dodatek dobrze zrobić, a po drugie, takie sprawy wynikały z mentalności tych maleńkich lokalnych [...] społeczeństw. Jeśli ludzie byli niechlujni, pazerni na kamień nagrobkowy, to niszczyli wszystko: cmentarz, rozbierali mur, rozbierali tory kolejowe, rozbierali wiadukt. Przecież i dzisiaj tak jest. Przecież dzisiaj menele rozbierają tory kolejowe, bo się sprzedaje szyny na wódkę To jest ta najlepsza analogia. Na pewno nie było to instytucjonalne, na pewno nie było to nakazywane. To że byliśmy krajem bardzo biednym i powojennym, no to może należałoby to inaczej powiedzieć, że jeśli zaczęto już dbać o zabytki, to przede wszystkim o swoje [...] No więc jeśli były zniszczenia, bo na pewno były, one wynikały z niegospodarności, ciemnoty, prostactwa. Takich wad, które i dzisiaj obserwujemy i dzisiaj widzimy, i dzisiaj mamy i też się borykamy z tymi wadami, prawda? Cmentarz w Gosławicach, który się znalazł teraz w obrębie [Opola – przyp. L.M.N.], no proszę popatrzeć jakie dramatyczne boje o ten cmentarz. Nieustannie odbudowuje się ogrodzenie w postaci muru i nieustannie jest dewastowane i to w sposób straszny jest dewastowane. Mało tego, wywracane są nagrobki. Przepraszam, mamy XXI wiek, przecież tam leżą Polacy, polskie nazwiska, więc na pewno nie wchodzi w grę element polityczny. Nie! No po prostu bezmyślność i prymitywizm” (podkreśl. – L.M.N.)8. Ta interpretacja wyraźnie podkreśla: rozproszenie działań i intencji, ekonomiczny motyw rabunku i niszczenia, oraz brak poszanowania dla elementów kultury wysokiej. Zresztą wandalizm obracał się też w stronę dziedzictwa polskiego, zwłaszcza, gdy można je było łatwo spieniężyć. Wydaje się, że jest to trop niezwykle ważny, choć oczywiście nie oznacza to, że nie było celowych, kierowanych przez władze rekwiracji i zniszczeń.

O ile niszczenie kamienic lub książek budziło sprzeciw niektórych, o tyle obalanie pomników spotykało się z powszechnym uznaniem Polaków. Robiono to zresztą w całych Niemczech, i w ogóle we wszystkich krajach, gdzie niszczono pomniki stawiane na chwałę wrogiego oręża. Bezpośrednio po wojnie zniszczono większość z – jak się szacuje – 200 pomników poświęconych niemieckim żołnierzom na Śląsku Opolskim. Około 50 pomników mieszkańcy zdemontowali i ukryli. Tylko mały odsetek monumentów pozostał po usunięciu większości tablic i znaków świadczących o ich przeszłej funkcji (Berlińska 1997, s. 348), choć zdarzają się zaskakujące przypadki pozostawienia monumentów w centrum wsi, przy trasach przelotowych (np. w Mechnicach pod Opolem). Trudno sobie było zresztą wyobrazić skuteczną legitymizację obecności tych pomników w przestrzeni publicznej po 1945 r. – i to zarówno w Polsce, innych krajach podbitych przez Wehrmacht, jak i w samych Niemczech, gdzie pomniki niszczyli i alianci, i działacze antyfaszystowscy. Ukrywanie pomników upamiętniających niemieckich żołnierzy przez rodzimą ludność Ziem Odzyskanych jest doskonałym wskaźnikiem, jak odmienną wspólnotę pamięci tworzyli.

Nie zawsze ewidentnie niemieckie symbole niszczono. Czasami przez dodanie lub usunięcie różnych elementów zmieniano ich wymowę. W opolskim ratuszu np. znajduje się witraż, zaprojektowany przez prof. Maksa Babbenberga i wykonany w 1934 r., który przedstawia chłopa i żołnierza, przy czym przed wojną żołnierza niemieckiego, a po wojnie – dzięki dodaniu białego orła na hełmie – polskiego. Po wojnie witraże zdjęto – powróciły (zmienione) w latach pięćdziesiątych i wiszą do dziś, choć wymagają renowacji (III: Cóż to za żołnierz?, 29–30 stycznia 2005 r.). Niszczeniu symboli i znaków niemieckich towarzyszyło fundowanie polskich, służące wzmacnianiu polskiej domeny symbolicznej. Jej krzepnięciu towarzyszył rozwój instytucji państwa polskiego, w tym szkolnictwa, systemu propagandy, mediów itp. Polonizacja i repolonizacja polegała zarówno na imporcie symboli z innych regionów Polski, rozpowszechnianiu tradycyjnych, związanych z polską ludnością, jak i konstrukcji nowych, dostosowanych do nowych czasów Śląska.

 

8 Rozmówca GRANT 2004–2005 08/K/P/UE.


Strona główna|O mnie|News
Teksty: Książki|Artykuły|Recenzje|Wywiady
Dydaktyka: Plany zajęć|Materiały
Mniejszości narodowe: Sporne pomniki niemieckie na Śląsku|Mniejszości narodowe i etniczne w Polsce
Rubikon: Archiwalne numery

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Treść: Lech Nijakowski. Webdesign: Nightday83