Strona główna menu O mnie menu Teksty menu Dydaktyka menu Mniejszości narodowe menu Rubikon menu News

Spory i konflikty o pomniki i tablice mniejszości niemieckiej
na Śląsku Opolskim – perspektywa socjologiczna.

3. Konflikty o pomniki upamiętniające żołnierzy niemieckich w latach 1989–20059

Przemiany demokratyczne w kraju i kształtowanie się mniejszości niemieckiej ośmieliły mieszkańców opolskich wiosek i miasteczek do odrestaurowania lub odbudowania zniszczonych pomników. Akcje tego typu podejmowano już w latach 1988–1989, a w latach 1990–1992 odbudowano lub postawiono kilkadziesiąt obiektów.

Na wstępie trzeba wyraźnie odróżnić dwie grupy upamiętnień żołnierzy niemieckich: pierwsza to pomniki nagrobne i cmentarze wojenne (upamiętniające wyłącznie osoby pochowane w danym miejscu), druga – tzw. pomniki symboliczne, tj. o dedykacji szerszej niż pomniki nagrobne, najczęściej nie znajdujące się na grobie. Choć problem cmentarzy i odosobnionych miejsc pochówku żołnierzy Wehrmachtu na terenie Polski budzi u niektórych emocje, zwłaszcza gdy dyskutuje się o udokumentowanych zbrodniach znanego z nagrobka oprawcy, to jednak są to problemy bez porównania mniej konfliktogenne, niż te związane z pomnikami symbolicznymi. Jak podkreślał na posiedzeniu Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych 16 kwietnia 2002 r. Andrzej Przewoźnik, Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (ROPWiM): „Jeżeli chodzi o sprawę grobów i wojennych cmentarzy niemieckich na terenie Polski, to mamy sytuację wręcz modelową, ponieważ od momentu podpisania porozumienia Kohl-Mazowiecki w 1989 roku działa polsko - niemiecka komisja rządowa, która się tym problemem zajmuje. [...] W ostatnich latach następują zmiany, bo zaczęliśmy z naszymi partnerami niemieckimi nie tylko załatwiać sprawy polskie na terenie Niemiec, ale zrobiliśmy kolejny krok do przodu i przygotowaliśmy umowę polsko-niemiecką, nie tylko w sprawie grobów i cmentarzy wojennych, ale również grobów ofiar terroru. Umowę, która będzie dotyczyła zarówno grobów niemieckich na terenie Polski, jak i polskich na terenie Niemiec. [...] Wydaje mi się, że znaleźliśmy takie rozwiązanie, które satysfakcjonuje jedną i drugą stronę” (V: Biuletyn..., nr 478/IV).
 

Należy pamiętać, że sfera ta jest szczegółowo regulowana w aktach prawnych krajowych i międzynarodowych, w tym zwłaszcza przez ustawę z dnia 28 marca 1933 r. o grobach i cmentarzach wojennych10 i przez Konwencje genewskie. W ustawie o grobach... w art. 2 zawarta jest ogólna „idea regulacyjna” w tym zakresie: „Groby wojenne bez względu na narodowość i wyznanie osób, w nich pochowanych, oraz formacje, do których osoby te należały, mają być pielęgnowane i otaczane należnym tym miejscom szacunkiem i powagą”. Naturalnie, nie zawsze staje się ona praktyką.

Problematyka związana z cmentarzami nie jest jednorodna. Inne problemy prawno-dyplomatyczne i społeczne rodzą cmentarze z okresu I wojny światowej (w tym zakresie współpraca jest bezkonfliktowa), inne z okresu II wojny światowej (tu często pojawiają się kontrowersje), a jeszcze inne – osób narodowości niemieckiej (jeńcy wojenni, cywile, funkcjonariusze organizacji nazistowskich), które straciły życie po 1945 r. (w tym przypadku dochodzi nieraz do emocjonalnych konfliktów). W przypadku grobów żołnierzy Wehrmachtu z II wojny światowej w ramach porozumienia polsko-niemieckiego ustalono, że powstanie 10 zbiorczych cmentarzy (m.in. w Siemianowicach Śląskich, Nadolicach Wielkich pod Wrocławiem, Warszawie i Joachimowie), na które zostaną przeniesione ekshumowane szczątki żołnierzy (rocznie na terenie Polski przeprowadza się 10–11 tys. ekshumacji). Andrzej Przewoźnik uznał to za rozwiązanie „modelowe”: „Te cmentarze wrosły już w krajobraz Polski i w krajobraz społeczności lokalnych. Nie budzą już kontrowersji i poza drobnymi incydentami, załatwianie spraw formalnych odbywa się bezkonfliktowo” (V: Biuletyn..., nr 478/IV). W odniesieniu do grobów osób zmarłych po 1945 r. ROPWiM stoi na stanowisku, że pomniki powinny być wznoszone w miejscach pochówku większej liczby osób (np. cmentarz w Łambinowicach; szerzej: Nowak 2002).

Diagnoza Andrzeja Przewoźnika okazała się jednak nazbyt optymistyczna. Po pierwsze, dla wielu Polaków, zwłaszcza z najstarszego pokolenia, polegli żołnierze Wehrmachtu to nadal „wyklęty lud w tej ziemi”, który cały czas grozi symbolicznym „powstaniem” – np. w formie niemieckiego „rewizjonizmu”. Pomijanie tego kontekstu nie pozwoli na pełne wyjaśnienie animozji i konfliktów o pomniki (w tym nagrobne). Po drugie, mniejszość niemiecka traktuje żołnierzy niemieckich pochowanych w opolskich wioskach jako „swoich zmarłych”. Jest to o tyle zaskakujące, że pochowani są tam w wielu przypadkach żołnierze pochodzący z innych regionów Niemiec (centralne i zachodnie regiony). Ujawniło się to w czasie protestów mniejszości przeciw ekshumacjom. Sprawa powróciła na posiedzeniu Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych 15 czerwca 2005 r. (z udziałem Andrzeja Przewoźnika), na którym poseł Henryk Kroll oskarżał Radę Ochrony
Pamięci Walk i Męczeństwa o naruszanie godności zmarłych. Henryk Kroll stwierdził, że skoro „nasi dziadowie i ojcowie” pochowali ich jako swoich rodaków, to powinni spoczywać na Opolszczyźnie, gdzie ich groby otoczone są opieką. Andrzej Przewoźnik replikował, że ekshumacje odpowiadają stronie niemieckiej i są odpowiedzią także na potrzeby rodzin, mieszkających poza Opolszczyzną: „W tej sprawie nie było polityki” – powiedział (żołnierze Wehrmachtu z Opolszczyzny ekshumowani są do Nadolic Wielkich i Siemianowic Śląskich). Antagonizm między obiema stronami wzmocniło jeszcze włączenie się do dyskusji posła Jerzego Czerwińskiego. Tym samym odtworzył się tradycyjny dla dyskursu publicznego układ polemistów w sprawach narodowościowych: mniejszość narodowa (głównie niemiecka i ukraińska) – administracja rządowa – politycy prawicy.

Nie należy jednak zapominać, że protesty przeciw ekshumacjom mają charakter spontaniczny – to mieszkańcy bronią „swoich zmarłych”. Używają czasami do tego dość specyficznej argumentacji, nie biorącej pod uwagę, że sprawa cmentarzy ma charakter międzynarodowy i z założenia dokonuje się ponad głowami mniejszości niemieckiej: „To znaczy, oni mogą być ekshumowani, jeżeli jest taka wola, jest wyrażona zgoda i chęć ekshumacji. Myśmy takiej zgody ani takiej chęci nie wyrażali, ponieważ tymi mogiłami opiekowały się konkretne rodziny, konkretne osoby. W części to byli żołnierze zidentyfikowani z imienia i nazwiska, rodziny, które aktualnie mieszkają w Niemczech po prostu nie miały takiego życzenia żeby ich ekshumować tam synów czy braci z powrotem do Niemiec. Twierdzili wręcz, że oni walczyli za ojczyznę, padli na tym terenie gdzie walczyli, i tam po prostu mają spoczywać. Natomiast fundacja ma jakiś interes w tym, że takie masowe ekshumacje przeprowadza” (podkreśl. – L.M.N.)11.

9 Uwzględniono tu wyniki analizy prowadzonej do końca czerwca 2005 r. Na miesiąc ten przypadał kolejny medialny spór o pomniki.
10 Tekst jednolity: Dz.U. z 2000 r. Nr 23, poz. 295, z późn. zm.
11 Rozmówca Grant 2004–2005 21/M/N/L.  


Strona główna|O mnie|News
Teksty: Książki|Artykuły|Recenzje|Wywiady
Dydaktyka: Plany zajęć|Materiały
Mniejszości narodowe: Sporne pomniki niemieckie na Śląsku|Mniejszości narodowe i etniczne w Polsce
Rubikon: Archiwalne numery

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Treść: Lech Nijakowski. Webdesign: Nightday83