Strona główna menu O mnie menu Teksty menu Dydaktyka menu Mniejszości narodowe menu Rubikon menu News

Spory i konflikty o pomniki i tablice mniejszości niemieckiej
na Śląsku Opolskim – perspektywa socjologiczna.

Przykład ten uzmysławia ponownie, że ważnym aktorem pomnikowego dramatu są byli mieszkańcy danej miejscowości, którzy inicjują, finansują lub wspierają odbudowę lub budowę pomnika dedykowanego żołnierzom Wehrmachtu i mieszkańcom wsi zabitym w czasie I i/lub II wojny światowej. W przypadku przemian przestrzeni symbolicznej na Śląsku należy mówić, sięgając do modelu Brubakera (1998) o trójkącie: mniejszość niemiecka w Polsce – władze polskie (centralne i wojewódzkie) – RFN (federalne i landowe władze niemieckie oraz „śląska diaspora”, czyli Niemcy i Ślązacy, którzy zostali wysiedleni lub wyemigrowali). Częste napięcia między władzami federalnymi (zwłaszcza po dojściu SPD do władzy) a środowiskami „diaspory śląskiej”, w tym zwłaszcza Związku Wypędzonych, upoważniają wręcz do mówienia o czworokącie. Mieszkańcy i władze lokalne czują się nieraz w obowiązku odrestaurować pomnik, aby „dobrze wypaść” przed odwiedzającymi miejscowość byłymi mieszkańcami. „Odnowiony i wyeksponowany na cmentarzu pomnik, poświęcony poległym na I wojnie światowej mieszkańcom Tarnowca, przygotowali na przyjazd dawnych tarnowiczan obecni mieszkańcy tej miejscowości w gminie Lubsza” – donosi np. lokalna gazeta (III: Niemcy..., 17 lipca 2003 r.). Pierwotnie kamień z wyrytymi nazwiskami znajdował się w centrum wsi koło obecnej kapliczki. Po wojnie został przewrócony i leżał w krzakach. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych przeniesiono go na cmentarz i odnowiono. „Obecnie pomnik, razem z kilkoma innymi zabytkowymi płytami, stanowi miejsce pamięci, gdzie dawni mieszkańcy mogą powspominać przedwojenne czasy” (III: Niemcy..., 17 lipca 2003 r.).

Podpisanie uzgodnień sprawiło, że konflikt wokół pomników wkroczył w ostatni – wedle modelu konfliktu, trzeci etap procesu konfliktowego. Wywiązywanie się przez stronę niemiecką z przyjętych zobowiązań nie było jednak systematycznie monitorowane. W wywiadach, które przeprowadziłem, zdarzały się głosy, że wielu uzgodnień nie wcielono w życie, utrzymując część spornych elementów. Ograniczoną kontrolę wykonania zaleceń zespołu przeprowadzono w marcu i kwietniu 1996 roku. Sprawdzono 44 pomniki lub tablice w 19 gminach. W pełni zrealizowano ustalenia Zespołu Negocjacyjnego w niespełna 23 proc. przypadków (V: Raport...). Znaczna część upamiętnień nie spełniała wymogów. Wyniki kontroli nie miały jednak politycznych reperkusji.

Nowy akt „pomnikowego dramatu” rozpoczął się w marcu 2002 roku. Tym razem pretekstem było odkrycie na pomniku św. Jerzego w Szczedrzyku nazistowskiej nazwy miejscowości Hitlersee (Jezioro Hitlera – tj. Jezioro Turawskie). Pomnik ufundował w 1934 roku Związek Weteranów. Na cokole wyryto nazwiska ofiar, a na szczycie umieszczono figurę św. Jerzego walczącego ze smokiem. Nazwa była przesłonięta betonowym paskiem, który – jak twierdzono – odpadł w czasie renowacji. Jednak do oryginalnego napisu („In Liebe und Dankbarkeit gewidmet von der Gemeinde Hitlersee”) dodano „und D.F.K. Sczedrzik” (Wagińska-Marzec 2003, s. 42), co jednoznacznie wskazuje na intencjonalne dowartościowanie nazistowskiej nazwy przez jakąś grupę osób (oficjalnie wszyscy się tego wyparli, często przyjmując strategię „obrony przez atak”)24. Trudno powiedzieć, kiedy to się stało (wiele wskazuje na to, że nazwa długo była odkryta). Problem nazwy upublicznili dziennikarze „Dziennika Zachodniego”. Dopiero wtedy ponownie zacementowano napis (III: Świercz, 13 marca 2002 r.). Do krytyków przyłączył się poseł Jerzy Czerwiński (wówczas poseł Ligi Polskich Rodzin z Opolszczyzny, później poseł Ruchu Katolicko-Narodowego), który skrytykował „stronę niemiecką” z trybuny sejmowej (w ramach oświadczeń poselskich). Powiedział m.in.: „Ta antypolska prowokacja, gloryfikacja największego zbrodniarza w dziejach świata nie spotkała się z odpowiednią reakcją polskich władz rządowych. Dopiero publikacja w jednej z gazet zmusiła miejscowy samorząd do prowizorycznego przysłonięcia napisu. [...] Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Stanowczo protestuję przeciwko przejawom odradzania się hitlerowskiej propagandy na polskim Śląsku Opolskim. [...] Zadaję wobec tego publiczne pytanie: Czy nie czas na delegalizację organizacji, której członkowie gloryfikują ideologię hitlerowską, a przywódcy nie zajmują w tym względzie jasnego, zgodnego z polskim prawem, stanowiska?” (V: Protokół 16, 2002). To ostre wystąpienie, zauważone przez opolskie media, spowodowało, że konflikt stał się gorącym konfliktem politycznym, tym bardziej, że zarzuty padały także wprost pod adresem Henryka Krolla. Tym samym wystąpienia opolskich aktorów musiały bezpośrednio uwzględniać ogólnopolską scenę polityczną i szczególne zainteresowanie partyjnych i administracyjnych zwierzchników.
 

24 Jak zauważyła dziennikarka Grażyna Świercz (cyt. za: Wagińska-Marzec 2003, s. 45): „Burmistrz mógł o napisie nie wiedzieć, ale mieszkańcy wioski musieli go widzieć wielokrotnie. [...] Trudno też uwierzyć, że napis odkuł jakiś prowokator, który potem bezprawnie podpisał się jako DFK Sczedrzik. Gdyby tak było, to prawdziwi działacze DFK dawno by to słowo usunęli. Nie zrobili tego, więc wniosek jest oczywisty – cała sprawa jest dziełem grupy działaczy mniejszości Szczedrzyka. I to chyba wpływowej grupy, skoro inni nie zaprotestowali. Bardzo to smutny wniosek”.
 


Strona główna|O mnie|News
Teksty: Książki|Artykuły|Recenzje|Wywiady
Dydaktyka: Plany zajęć|Materiały
Mniejszości narodowe: Sporne pomniki niemieckie na Śląsku|Mniejszości narodowe i etniczne w Polsce
Rubikon: Archiwalne numery

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Treść: Lech Nijakowski. Webdesign: Nightday83