Strona główna menu O mnie menu Teksty menu Dydaktyka menu Mniejszości narodowe menu Rubikon menu News

Spory i konflikty o pomniki i tablice mniejszości niemieckiej
na Śląsku Opolskim – perspektywa socjologiczna.

Powstaje zasadnicze pytanie: czy mieszkańcy wiedzieli o tym, że hitlerowska nazwa jest widoczna na pomniku? Po nagłośnieniu sprawy twierdzili, że nie. Danuta Berlińska, obserwator w „komisji pomnikowej” w latach 1993–1996 życzliwie nastawiona do niemieckich inicjatyw symbolicznych, zauważyła jednak: „Mało prawdopodobne jest, by nie zobaczyli napisu ludzie przyjeżdżający do Szczedrzyka w gości i oglądający pomnik po raz pierwszy. Natomiast nie sposób sobie wyobrazić, że zleceniodawca czyszczenia cokołu, czyli koło mniejszości niemieckiej, nie odebrał pracy. Jeśli zaś odebrał, powinien był dostrzec w dedykacji słowa «dankbar Gemeinde Hitlersee»” (III: Ogiolda, 22 marca 2002 r.). To, że o nazwie wiedziano, wydaje się zatem bezsporne. Tym bardziej, że pojawiają się także takie oto usprawiedliwienia: „Starszych nazwa Hitlersee nie szokowała, bo ją pamiętali i kojarzyła się im raczej z ich młodością niż z Hitlerem. A młodzi nawet nie wiedzą, co to było Hitlersee, bo nikt tej nazwy tu nie używał przez lata. Teraz już wiedzą, bo dowiedzieli się z mediów”. Zdumienie powiększa jeszcze to, że słowa te wypowiedziała Jadwiga Wiesbach, dyrektor miejscowej szkoły podstawowej (III: Ogiolda, 22 marca 2002 r.).

W odpowiedzi na liczne zapytania, wojewoda opolski Leszek Pogan powołał w marcu 2002 roku komisję, która miała sprawdzić stan realizacji postanowień „komisji pomnikowej” z początku lat dziewięćdziesiątych25. Sprawdzono 20 pomników i tablic. Kryteria poprawności26 w pełni spełniały zaledwie dwa upamiętnienia (V: Protokół 16, 2002).

28 marca 2002 r. Leszek Pogan i Henryk Kroll wydali oświadczenie w sprawie przygotowanego raportu. Zgodzili się, że z niemieckich pomników natychmiast powinny zniknąć nazwy miejscowości wprowadzone w okresie nazistowskim oraz, że władze gmin, na terenie których stoją te pomniki, powinny jak najprędzej umieścić na nich brakujące tablice w języku polskim. Odrębne zdania sygnatariusze wyrazili odnośnie punktów uchwały ROPWiM dotyczących upamiętnienia mieszkańców Opolszczyzny, poległych podczas II wojny światowej nie jako żołnierzy niemieckich formacji wojskowych, a jako jej ofiary, oraz tego, że na pomnikach nie może być symbolu Krzyża Żelaznego ani innych motywów militarnych III: Bocheński, 29 marca 2002 r.).

Sprawa kontroli pomników jak zwykle spotkała się z dużym zainteresowaniem mediów, nie tylko regionalnych. Na przykład „Gazeta Wyborcza” w wydaniu ogólnopolskim opublikowała reportaż Wiatr od Hitlerseei rozmowę z Andrzejem Przewoźnikiem, Sekretarzem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (III: Klich, 10 kwietnia 2002 r.). Generalnie „strona niemiecka” starała się bagatelizować konflikt lub ukazywać polityczne interesy „strony polskiej”. Helmut Paździor zauważył: „Obawiam się, że kontrola pomników jest akcją wprowadzoną pod czyjeś interesy polityczne. Widać znowu komuś bardzo zależy na rozdmuchiwaniu dawnych problemów. Tym bardziej, że nie słyszałem, by postawiono ostatnio nowe pomniki. Dawne funkcjonują od lat i nie budzą sprzeciwów lokalnych społeczności, nawet jeśli w ich treści są jakieś drobne ustępstwa od tego, co ktoś sobie wymyślił. Oczywiście, zachowuję zdrowy rozsądek i nie bronię żadnych napisów, które raniłyby czyjeś uczucia” (III: Ogiolda, WWW).

Engelbert Miś, rzecznik opolskiej mniejszości niemieckiej zauważył zaś: „Wiedziałem, że na tym pomniku jest Hitlersee, ale mi to nie przeszkadzało. To była nazwa historyczna, której nikt nie używał” (III: Ogiolda, WWW). Ten sam autor na łamach „Schlesisches Wochenblatt” (którego jest redaktorem naczelnym) pisał o wymierzonej przeciwko społeczności mniejszości niemieckiej „wielkiej hecy”. Parafian bronił także na łamach prasy ks. Hubert Chudoba, proboszcz parafii Szczedrzyk (III: Chudoba, 22 marca 2002 r.). Nie wykonania zaleceń komisji bronił poseł Henryk Kroll, wskazując pośrednio na „strategię przeczekania”, którą przyjęli liderzy mniejszości („Teraz są inne czasy, inna perspektywa. Ludzie na to patrzą normalnie, bez uprzedzeń” – III: Będziemy..., 29 marca 2002 r.). „Strona polska” wskazywała zaś na nielegalny charakter upamiętnień (wersja umiarkowana) oraz na nielojalność mniejszości wobec państwa (wersja radykalna). Marek Świercz napisał: „Można złośliwie zapytać, czy aby rząd RFN nie popełnił błędu, ograniczając się do przysłania na Opolszczyznę nauczycieli języka niemieckiego. Może trzeba było przysłać także edukatorów (historyków, politologów, a może i psychologów), którzy zajęliby się tłumaczeniem, że III Rzesza nie była normalnym państwem niemieckim, a Adolf Hitler nie jest w RFN traktowany jako wielki niemiecki przywódca i mąż stanu. Bo wychodzi na to, że nie dla wszystkich jest to oczywiście” (III: Świercz, 13 marca 2002 r.). (Podobny w wymowie felieton autor ten opublikował na łamach „Śląska” – III: Świercz, kwiecień 2002 r.).

25 W skład Komisji weszli członkowie Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Opolu: Bogdan Hełka, Maciej Mazurek i Ryszard Emmerling (fotografik).
26 Zgodnie z Uchwałą nr 2 z 25stycznia 1995 r. Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w sprawie upamiętnień na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej żołnierzy niemieckich poległych w I i II wojnach światowych oraz w czasie powstań śląskich i wielkopolskiego.
 


Strona główna|O mnie|News
Teksty: Książki|Artykuły|Recenzje|Wywiady
Dydaktyka: Plany zajęć|Materiały
Mniejszości narodowe: Sporne pomniki niemieckie na Śląsku|Mniejszości narodowe i etniczne w Polsce
Rubikon: Archiwalne numery

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Treść: Lech Nijakowski. Webdesign: Nightday83