Strona główna menu O mnie menu Teksty menu Dydaktyka menu Mniejszości narodowe menu Rubikon menu News

Spory i konflikty o pomniki i tablice mniejszości niemieckiej
na Śląsku Opolskim – perspektywa socjologiczna.

Na kolejne posiedzenie Komisji poświęcone pomnikom na Opolszczyźnie trzeba było czekać do 8 lipca 2003 r. Poseł Jerzy Czerwiński już na wstępie wypomniał wojewodzie opóźnienia (V: Biuletyn, 2013/IV). Elżbieta Rutkowska – wojewoda opolski od 19 lutego 2003 r. – powiedziała, że po objęciu urzędu przyjęła nowy sposób działania w sprawie pomników. Powołała zespół negocjacyjny, w skład którego wchodził pełnomocnik ds. mniejszości narodowych (ponownie powołany przez wojewodę) i dwóch pracowników wydziału polityki społecznej. „Od 10 marca do 15 kwietnia zespół ten skontrolował 46 upamiętnień we wszystkich gminach, których ten problem dotyczył. Podczas kontroli rozmawiano z przedstawicielami władz terytorialnych przy współudziale społeczności lokalnej, a w niektórych przypadkach osób z duchowieństwa. Każde upamiętnienie traktowano indywidualnie – wszystkie skontrolowane obiekty zostały sfotografowane i zaprotokołowane. Wyniki prac zespołu negocjacyjnego zostały zawarte w raporcie, który przedstawiliśmy panu ministrowi. Następnie przesłałam do władz samorządowych pismo, w którym powołując się na ustalenia zespołu negocjacyjnego wskazywałam zakres koniecznych zmian w danym upamiętnieniu. 12 maja br. zaprosiłam na spotkanie wszystkich burmistrzów i wójtów z terenu woj. opolskiego, na którym ustaliliśmy sposób postępowania w stosunku do związanych z tym nieprawidłowości. Założyliśmy, że wstępny termin zakończenia prac nad tą sprawą powinien przypadać na koniec czerwca br. [...]. W dniu dzisiejszym mogę powiedzieć z nieukrywanym zadowoleniem, że tempo prac w tej kwestii uległo znacznemu przyspieszeniu – na 43 błędne upamiętnienia udało nam się sfinalizować nasze działania w 9 przypadkach, a wszystkie pozostałe są właśnie w trakcie rozwiązywania”. Wojewoda z przekonaniem stwierdziła, że jest pewna, iż „stosując metodę dialogu i współpracy ze środowiskami mniejszościowymi uzyskamy satysfakcjonujący nas efekt bez wzbudzania niepotrzebnych emocji, które od początku towarzyszą tej sprawie” (V: Biuletyn, 2013/IV).

Statystyki wyglądały wówczas następująco: w przypadku 23 upamiętnień wnioskowano o zmianę Krzyża Żelaznego na chrześcijański. W 15 przypadkach dokonano tłumaczenia inskrypcji niemieckiej na język polski. W przypadku kilkunastu upamiętnień doprowadzono do zmiany słowa „polegli” na słowo „ofiary”, a w 25 dodano tabliczkę z zarysem historycznym pomnika. Ponadto wnioskowano o zmianę nazwy z wprowadzonej w ramach „walki z polską fasadą” na tradycyjną.

W obronie inicjatywy symbolicznej mniejszości stanął poseł Henryk Kroll. Zakwestionował podstawę prawną działania wojewody wskazując, że przywołana wyżej uchwała nr 2 ROPWiM nie jest źródłem prawa. „Uważam, że podchodzenie do tego problemu pod kątem oskarżania o bezprawie w stosunku do mniejszości narodowych jest działaniem nieprzemyślanym i na wskroś szkodliwym. [...] Tak samo zależy nam na kompromisie i porozumieniu, jednak w pewnych kwestiach nasze wyobrażenia tak bardzo się od siebie różnią, że odnalezienie rozsądnego rozwiązania może być bardzo trudne – tak jak w przypadku krzyża żelaznego”.

Wojewoda Elżbieta Rutkowska wyraźnie zarysowała także strategię, którą przyjęła na tym etapie negocjacji: „Współpraca ze środowiskami mniejszościowymi w tym zakresie układa się coraz lepiej. Proszę jednak pamiętać, że nadrzędnym partnerem w załatwianiu tych spraw są dla mnie przedstawiciele władz samorządowych, a w szczególności burmistrzowie i wójtowie. [...] Zdajemy sobie sprawę, że potraktowanie tej problematyki w sposób obcesowy, na zasadzie wymuszenia pewnych decyzji administracyjnych byłoby działaniem niewłaściwym” (V: Biuletyn, 2013/IV). Choć sporne pomniki znajdują się najczęściej w gminach lub sołectwach, w których władzę sprawują działacze mniejszości niemieckiej, to jednak są to liderzy lokalni, którzy nie prowadzą gry politycznej charakterystycznej dla poziomu wojewódzkiego. Wcześniejsze negocjacje z liderami TSKN nieraz nie były w stanie rozwiązać problemów, które traktowano jako znaki politycznej różnicy, konstytuujące i legitymizujące (w oczach elektoratu etnicznego) aktorów politycznych. Innymi słowy, pomniki stały się ważnych elementem etnopolityki prowadzonej na szczeblu wojewódzkim. Lokalni działacze (najczęściej) nie mają takich aspiracji i potrzeb. Obrona symbolu traktowana jest raczej jako obrona wartości rdzennych, istotnych dla tożsamości grupy. Jak się okazało, w praktyce znacząco ułatwiło to wojewodzie negocjacje. Rozmowy w poszczególnych wsiach i miejscowościach nie cieszą się także tak wielkim zainteresowaniem mediów, jak rozmowy wojewody z posłami mniejszościniemieckiej, a zatem pozwala to – w pewnym zakresie – na uniknięcie stosowania medialnej „poetyki skandalu”28. Zarazem powstrzymywanie się od decyzji administracyjnych (pomińmy w tym miejscu problem ich podstawy prawnej) znacząco osłabiło negatywną integrację lokalnych wspólnot. Strategię tę kwestionowali politycy prawicy. Podkreślali oni, że wojewoda ma przede wszystkim obowiązek dbać o porządek prawny i dlatego powinien egzekwować prawo przy pomocy wszelkich dostępnych środków (np. tzw. zlecenie wykonania zastępczego i obciążenie kosztami właściciela pomnika).

28 Media „poprzez nieodpowiednie naświetlenie problemu są często powodem niepotrzebnego fermentu” – powiedziała wojewoda Elżbieta Rutkowska (V: Biuletyn, 2013/IV). Rola mediów w debatach na temat śląskiej historii i sporów tożsamościowych rzeczywiście jest nieraz negatywna. Wystarczy przywołać medialny sąd nad książką Gołby (1987). Szerzej: III: Nijakowski, kwiecień 2002.


Strona główna|O mnie|News
Teksty: Książki|Artykuły|Recenzje|Wywiady
Dydaktyka: Plany zajęć|Materiały
Mniejszości narodowe: Sporne pomniki niemieckie na Śląsku|Mniejszości narodowe i etniczne w Polsce
Rubikon: Archiwalne numery

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Treść: Lech Nijakowski. Webdesign: Nightday83