Strona główna menu O mnie menu Teksty menu Dydaktyka menu Mniejszości narodowe menu Rubikon menu News

Spory i konflikty o pomniki i tablice mniejszości niemieckiej
na Śląsku Opolskim – perspektywa socjologiczna.

Także i w czasie drugiego posiedzenia Komisji na temat sporów o pomniki poseł Jerzy Czerwiński domagał się określenia terminu zakończenia negocjacji. Ponownie wskazano na koniec roku jako prawdopodobny termin doprowadzenia pomników do stanu zgodnego z prawem. Kolejne spotkanie odbyło się jednak dopiero 13 maja 2004 r. Przebiegało ono także w cieniu dwóch wydarzeń: zdjęcia godła państwowego z budynku starostwa w Strzelcach Opolskich przez starostę Gerarda Mateję z mniejszości niemieckiej oraz wydania Polsko - angielsko - niemieckiego glosariusza regionalnego Województwa Opolskiego, autorstwa Tomasza Kamuselli29. Obie sprawy dyskutowano na posiedzeniu, uznając je w domyśle za znak stosunków narodowościowych w regionie, a nie jedynie incydenty.

Elżbieta Rutkowska podkreślała, że choć pozostały jeszcze sporne upamiętnienia, to jednak prace są na ukończeniu. Na początku zaangażowania wojewody 43 z 67 zarejestrowanych upamiętnień niemieckich nie spełniało określonych prawnie wymagań. W raporcie przedstawionym Komisji podano 32 upamiętnienia, które doprowadzono do wymaganego stanu oraz 10 w trakcie realizacji. „Na dzień dzisiejszy, miesiąc po opracowaniu raportu, sytuacja ta uległa dalszej poprawie i obecnie do realizacji pozostało jedynie 5 upamiętnień, które, jak przypuszczam, zostaną rozwiązane w przeciągu 2–3 miesięcy. [...] największe problemy związane z dostosowaniem tych upamiętnień do stanu zgodnego z polskim prawem sprawiało usuniecie krzyża żelaznego oraz zamiana słowa «polegli» na «ofiary», choć zdarzały się również kontrowersje wokół zmiany nazw miejscowości z okresu 1933–1945. [...] przedłużające się rozwiązywanie tych problemów nie zależy wyłącznie od postawy lokalnej społeczności, ale także od mniej sprawnych działań gospodarzy tych terenów” (Biuletyn..., nr 3176/IV).

Z terminów wyegzekwowania zaleceń rozliczały wojewodę także media. W jednym z wywiadów podkreślała ona, że choć do porozumienia dochodzono dłużej, niż deklarowała, to jednak nie jest to czas stracony: „Razem z lokalnymi społecznościami uczyliśmy się rozmawiać o historii tej ziemi. Usłyszeliśmy wiele dramatycznych wspomnień Ślązaków z czasów wojny, ale nasi rozmówcy też usłyszeli, że polska większość ma swoje historie i swoje lęki. Nauczyliśmy się sza-
nować swoje wspomnienia i swoją wrażliwość. To, że podniósł się w regionie poziom historycznej świadomości, uważam za równie ważne jak to, że zdecydowana większość pomników jest zgodna z prawem” (III: Zrobię porządek..., 16 kwietnia 2004 r..).

Charakterystyczne dla tego etapu sporu o pomniki jest to, że negocjacje wojewódzkie toczyły się niejako „pod nadzorem” Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Sejmu RP. Sprawiało to, że sprawa ta miała niewątpliwie wyższy priorytet w hierarchii działań urzędników. Ale zarazem takie zaangażowanie Komisji budziło wątpliwości niektórych samorządowców, sprawujących funkcje w gminach, w których znajdują się sporne upamiętnienia. Jak zauważył jeden z nich: „Ale wie pan, ja, mnie, mnie w ogóle denerwuje to. Wie pan, bo, albo jest prawo, albo go nie ma. Albo ktoś udaje, że ono jest, bo, no tak słyszę, że komisja sejmowa od spraw mniejszości się, bardzo denerwuje, że, że, że ten problem nie został rozwiązany, że tutaj powiedzmy w tych gminach to jacyś tacy siedzą ludzie, którzy nie potrafią polskich spraw załatwić. Ja powiem, że to nie są proste sprawy, to są bardzo trudne sprawy i ta komisja, sądzę powinna wykazać większą
inicjatywę, żeby powiedzmy w sposób jednoznaczny mógł nasz, np. Parlament ustalić co jest, czy jest no, czy to prawo, które funkcjonuje jest prawem, które powiedzmy pozwala na jakieś tam rozstrzygnięcia. Dlatego, że, tak jak mówiłem, ciągle słyszę niezgodne z prawem. Dobra, proszę o jakiś przepis. Ja później dostaję mnóstwo różnych opracowań na ten temat. Ostatnio np. chyba z KUL-u, pan profesor, nie pamiętam jego nazwiska, no mam takie opracowanie tutaj i wynika z tego, że to nie jest taka sprawa oczywista. No, także więc, jeżeli ta komisja uznaje, że to takie jest proste i trzeba to szybko załatwić w końcu może podjąć jakąś inicjatywę ustawodawczą i w jednym… [...] żeby była sprawa jednoznaczna, a po co młócić słomę, sprzed wielu, wielu lat no. [...].Bo w tej chwili mam tyle różnych w tej sprawie interpretacji, że po prostu, no ja już się gubię” (podkreśl. – L.M.N.)30. Na Komisji nie pojawiła się jednak propozycja zmian w obowiązujących ustawach, lub uchwalenia nowej ustawy, które regulowałyby szczegółowo stawianie pomników i tablic (obowiązujące prawo reguluje te kwestie ogólnie, zaś uchwały ROPWiM nie są źródłem prawa). Ta potrzeba jednoznaczności dotyczy zresztą wszystkich spornych elementów symbolicznych: „No mówi się o tym, że, że chodzi o to żeby nie gloryfikować przemocy, powiedzmy, czasów wojny, tych czasów. Ja myślę, że tutaj też w tej sprawie powinni, powiedzmy wypowiadać się nie tylko naukowcy, ale później politycy i mam nadzieję, że w sposób taki jednoznaczny, a nie taki w zależności od sytuacji. Dalej ja tego problemu, na szczęście, nie mam”31. Trzecie posiedzenie Komisji z pozoru wyznaczyło szczęśliwe zakończenie kilkunastoletniego konfliktu o pomniki. Czy rzeczywiście?

29 Wydawca: Oficyna Piastowska, Opole 2004. Publikacja ta rzeczywiście narusza standardy naukowości i budzi poważne zastrzeżenia. Szerzej: III: Nijakowski, czerwiec 2004 Por. także list autora Glosariusza i moją polemikę „Śląsk” 2004, nr 11.
30 Rozmówca GRANT 2004–2005 14/M/P/UL.
31 Tenże.
 


Strona główna|O mnie|News
Teksty: Książki|Artykuły|Recenzje|Wywiady
Dydaktyka: Plany zajęć|Materiały
Mniejszości narodowe: Sporne pomniki niemieckie na Śląsku|Mniejszości narodowe i etniczne w Polsce
Rubikon: Archiwalne numery

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Treść: Lech Nijakowski. Webdesign: Nightday83