Strona główna menu O mnie menu Teksty menu Dydaktyka menu Mniejszości narodowe menu Rubikon menu News

Spory i konflikty o pomniki i tablice mniejszości niemieckiej
na Śląsku Opolskim – perspektywa socjologiczna.

Perspektywa mieszkańców wiosek, którzy postawili pomniki, ogranicza się do historii i racji wspólnoty lokalnej i rodziny. Jak zauważył jeden z opolskich naukowców: „Moim zdaniem i dla mniejszości, to jest jedna perspektywa grupowa, i dla licznych rodzin śląskich, te pomniki, także z tymi dołożonymi tablicami z nazwiskami osób, które poginęły gdzieś tam, są o tyle ważne, że jest to jedyne miejsce, w którym to wspomina się, że członkowie tych rodzin, tych społeczności lo-
kalnych, bo ja na to patrzę z tej perspektywy społeczności lokalnej, istnieli, poginęli, działali, tworzyli. Nie dociera do ludzi zbyt często perspektywa tej wielkiej polityki. [...] Ja to zawsze podkreślam, że w pamięci śląskiej, co jest moim zdaniem też, w dużej mierze charak-terystyczne dla tej części konserwatywnej społeczności niemieckiej, nie przyjmuje się do akceptującej wiadomości, do akceptującej to bym podkreślił, faktu, charakteru i rozmiaru zbrodni hitlerowskich. Czy dokonuje się często też takich podziałów, które są też obecne w Polsce, w społeczeństwie polskim, że zbrodni dokonali hitlerowcy, czy, że zbrodni dokonało SS. A Wehrmacht prowadził rycerska wojnę. Nasi ojcowie, nasi bracia walczyli w Wehrmachcie. Oni nie mordowali, oni walczyli o ojczyznę i to w wielkim skrócie”39. Napięcie między „logiką” kręgu pierwszego a drugiego widać dobrze na przykładzie Norberta Lyska, Ślązaka o identyfikacji niemieckiej, który przez pewien czas sprawował funkcję pełnomocnika wojewody opolskiego ds. mniejszości narodowych: „Zastanawiam się, czy problem pomników nie jest obecnie wywoływany sztucznie. Sprawa pomników od początku lat 90. była rozwiązana źle. Nie było rozwiązań systemowych ani społecznej dyskusji. A rozmowa o śmierci i pamięci o bliskich jest trudna. Trzeba uwzględnić aspekty historyczne, prawne, polityczne i psychologiczne. Taka rzeczowa analiza pomoże rozwiązać konflikt, który niewątpliwie w regionie jest. Trzeba szukać kompromisu. Tego nie da się rozwiązać administracyjnie. Potrzebne jest indywidualne podejście do każdego pomnika, bo sprawa dotyczy indywidualnych ludzi, którzy tutaj żyją. Problem tzw. symboli faszystowskich jest drugorzędny. Na pomniku w Kamieniu Śląskim są nazwiska dwóch braci mojego ojca. Nigdy nie patrzyłem na ten pomnik jak na gloryfikację Wehrmachtu. Tak indywidualnie, przy udziale społeczności lokalnej trzeba to rozwiązać. Tego nie załatwią więc urzędnicy”40. Urzędnik, uczestniczący w dyskusji jako pełnomocnik wojewody, podważa zatem sens swojej pracy. Ten „problem z tożsamością” wynika przy tym nie z kryzysu lojalności (czy też nie tylko z niego), ale przede wszystkim z tego, że osoba posługująca się na co dzień kategoriami i perspektywą kręgu pierwszego zmuszona zostaje do stosowania „logiki” kręgu drugiego.

Większość rozmówców przyznawała prawo rodzimym mieszkańcom do uczczenia swoich zmarłych (a więc sankcjonowało pośrednio wymiar pierwszy pomników); „Dla mnie było to zrozumiałe, że chcieli odreagować to, że nie mogli stawiać wcześniej pomników poległymkolegom”41. Zarazem przywoływano także chęć politycznego upa-
miętnienia historii niemieckiej tej ziemi; niektórzy członkowie chcieli zamanifestować, że Śląsk był (i być może będzie) niemiecki42. W miarę rozwijania się sporu konflikt narastał, nie omijając wszystkich kręgów społecznych. Pisząc o sporach o pomniki jeden z autorów pracy naukowej emocjonalnie zauważa: „Wszystko to jest świadomym obrażaniem Polaków i psuciem stosunków z Polską” (Kozołub 1998, s. 194). Skoro zatem etnografowie i socjologowie nie byli w stanie wyrwać się z zacieśniającej się perspektywy konfliktu, to trudno było tego oczekiwać od – choćby – dziennikarzy, piszących o „trzeciej wojnie pomnikowej”.

Osobne studium można by poświęcić dyskursowi prawicy na ten temat. Wymagałoby to jednak pogłębionej analizy dyskursu, a nie jedynie analizy treści (na temat metody por. Nijakowski 2004). „Prawica” (posłużmy się tym nieostrym pojęciem) posługuje się bowiem nie tylko „mową nienawiści” (Kowalski, Tulli 2003), ale także „dyskursem patriotycznym”, który służy podtrzymywaniu tożsamości narodowej. Niewątpliwie jednak prawicowi komentatorzy podkreślali nie tylko „niemiecką butę”, ale także wiązali ją z pobłażaniem polskiej lewicy i liberałów dla wszelkich mniejszości oraz z „ograniczeniem suwerenności” przez Unię Europejską, w której dominującą pozycję odgrywają ekspansywne ekonomicznie Niemcy. Prawicowo-narodowy dyskurs obecny jest przy tym w Sejmie, a po wystąpieniach Związku Wypędzonych zyskuje obecnie na popularności.

Kluczowego znaczenia nabrały jednak działania liderów mniejszości niemieckiej. Na pierwszym planie kierowały nimi interesy partii etnicznej, które rysujący się konflikt należały postrzegać (w zgodzie z kanonami polityki) jako mechanizm ustalenia zakresu podmiotowości i zasad reprezentacji TSKN na Opolszczyźnie. Odwołanie do sporu etnicznego pozwalało także uruchomić dyskurs obrony praw mniejszości narodowych.

Na drugim planie odnowiony antagonizm w wymiarze symbolicznym umacniał etniczność wyobrażoną, a zatem „ontologiczne” podstawy całego ruchu mniejszości. Liderzy dokonywali reinterpretacji sporu w kategoriach etnicznych, co miało wpływać na integrację lokalnych wspólnot pamięci w ramach zorganizowanego ruchu mniejszości oraz mobilizację Ślązaków jako „elektoratu etnicznego” wokół liderów. Oba plany są ukryte i dba się o ich społeczną niewidoczność. Muszą być wydobywane z bezpośrednich wypowiedzi liderów mniejszości niemieckiej na temat sporu o pomniki. Trudno doszukać się tych motywacji w warstwie werbalnej. Przywołajmy dla przykładu jedną z takich wyważonych racjonalizacji (osoba należy do średniego pokolenia): „Na pewno część przedstawicieli mniejszości, szczególnie ta taka aktywna, ona w ten sposób chciała jakby odreagować. Jakby to się zakończyło na etapie takim, że te pomniki, które przecież – one stały, one były – one były bardzo często zapomniane, zaniedbane – jeśli one by były tylko na zasadzie takiej, że zostały oczyszczone, odrestaurowane, nie byłoby problemów. Pojawiały się inne elementy, które nie do końca przez przedstawicieli mniejszości, no, oni sobie [nie] zdawali sprawę z tego, co oni robią. Jeśli pojawiają się pewne elementy, no nie wiem, swastyk itd., dodatkowe, bo to powodowało tutaj reakcje z drugiej strony. I to było niepotrzebne”43.

39 Rozmówca GRANT 2004–2005 15/M/P/E.
40 Wypowiedź w czasie dyskusji redakcyjnej „Nowej Trybuny Opolskiej”. Cyt. za: III: Pomniki..., 14 lutego 2003 r.
41 Rozmówca 12 /I/ P.
42 Tenże.
43 Rozmówca 30/I/N.


Strona główna|O mnie|News
Teksty: Książki|Artykuły|Recenzje|Wywiady
Dydaktyka: Plany zajęć|Materiały
Mniejszości narodowe: Sporne pomniki niemieckie na Śląsku|Mniejszości narodowe i etniczne w Polsce
Rubikon: Archiwalne numery

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Treść: Lech Nijakowski. Webdesign: Nightday83